Po przedłużeniu szlaku do Marsylii (w 2001 r.) ruch nabrał takiej intensywności, że pociągi tranzytowe do Marsylii i innych miast na południu mijają Lyon opisaną wyżej "obwodnicą"
– choć jest to w rzeczywistości linia główna – a obok tego kursują pociągi z Paryża do Lyonu, zaś z Lyonu inne pociągi jadą na południe. Spośród tranzytowych pociągów
do Marsylii i innych miast na południu, tylko niektóre zatrzymują się na lyońskiej stacji przelotowej Lotnisko St Exupery (dawniej: Satolas). W taki oto sposób obsługiwana jest metropolia
wielkości Warszawy!
Termin pociągi tranzytowe ma swój odpowiednik w układzie torów na stacji. Wzorem szinkansena, najprostsza stacja przelotowa (tranzytowa) ma pośrodku tory do przejazdu z pełną
prędkością oraz po jednym torze z peronem po bokach. Przy obecnie stosowanych rozjazdach, zjazd z toru przelotowego wymaga zmniejszenia prędkości do 160 km/h.
4.7. Przenosząc wzór "lyoński" na Poznań, uzyskujemy następujący obraz: szlak przelotowy (tranzytowy) Berlin–Warszawa mija miasto od południa w odległości np.
7–8 km; zachodni zjazd do Poznania odgałęzia się 3 km przed mostem nad Wartą, by dołączyć do linii z Kościana; po drugiej stronie rzeki jest wjazd z linii Poznań–Ostrów Wlkp.
Po drodze między tymi "zjazdami/wjazdami" powstanie stacja przelotowa Poznań, skąd do Poznania będzie można dojechać autobusem, albo pociągiem –
jeśli stacja ta ulokowana zostanie nad jedną z dwóch wspomnianych linii "dojazdowych".
Chcąc jechać z Warszawy do Poznania Gł., będziemy mieli pociągi zarówno bezpośrednie, które nie zatrzymają się nigdzie po drodze, jak i inne, które będą miały przystanek pod CPL i ew. na
stacji przelotowej Łódź. Poza tym będą pociągi do Berlina i niektóre z nich zatrzymają się na poznańskiej stacji przelotowej. Z kolei z Łodzi Kaliskiej będą jeździły pociągi do Poznania (i dalej, np.
do Szczecina), zaś z Poznania będą osobne pociągi do Berlina. Naturalnie, tak rozbudowany rozkład jazdy nie zaistnieje zaraz po uruchomieniu linii, a raczej z czasem – choć trudno
spodziewać się, by na tej trasie doszło kiedykolwiek do 3-minutowego zagęszczenia pociągów, tak jak na Tokaido i LGV Sud-Est.
4.8. W przypadku Łodzi sytuacja może być inna, gdyby główny szlak miał biec między Zgierzem a Łodzią, w odległości 7 km od centrum, bo wtedy powstałoby tylko jedno połączenie
do Łodzi Kaliskiej, ze zjazdem z obu kierunków i ze stacją przelotową między tymi zjazdami. Gdyby natomiast szlak miał przebiegać mniej więcej wzdłuż autostrady, w odległości 15 km od miasta,
możnaby przyjąć identyczne rozwiązanie, co w Poznaniu. Niestety, czym dłuższy będzie odcinek do przejechania zwykłą linią (a więc z mniejszą prędkością, np. 120 km/h), tym bardziej wydłuży się
czas jazdy.
Ten typ stacji przelotowej (tranzytowej) określany jest we Francji za pomocą przyrostka TGV (np. Avignon TGV), a w Japonii za pomocą przedrostka Szin
(np. Szin-Osaka).
4.9. Ze względu na omówione w Projekcie (5.5) rozproszenie ludności, Niemcy raczej nie stosują wzoru japońsko-francuskiego i wprowadzają prędkie koleje do środka
metropolii (Hanower), a nawet do mniejszych miast (Getynga, Fulda), co wydłuża czas przejazdu, nie tylko przez postój, który mógłby być zaoszczędzony niektórym pociągom, lecz przede
wszystkim przez zmniejszenie prędkości w obszarze zabudowanym – z uwagi na hałas.
Jest bowiem faktem, że pociągi jadące z prędkością ponad 250 km/h wytwarzają hałas przekraczający 90 dB, który tylko częściowo daje się wytłumić
ekranami akustycznymi. Przy dużej prędkości głównym źródłem hałasu jest efekt aerodynamiczny oraz ślizganie się pantografu po przewodzie zasilającym. Są to rodzaje hałasu, których samymi
ekranami akustycznymi wytłumić się nie da. (Dlatego nie ma co liczyć na to, by np. na odcinku Warszawa Włochy–Grodzisk Maz. kiedykolwiek pociągi jechały z taką prędkością.) Po prostu,
gęsta zabudowa uniemożliwia prowadzenie linii dużej prędkości w poziomie.
Wyjście polega na przeniesieniu szlaku do wykopu, i to raczej krytego. Tak poprowadzona została we Francji LGV Atlantique z dworca Montparnasse przez południowe przedmieścia
Paryża. Inaczej pociąg musiałby mocno zwolnić.
Widzimy więc, dlaczego prędkie pociągi tracą dużo czasu przy wy/wjeździe z/do metropolii i dlaczego najkrótsze czasy przejazdu osiąga się przy połączeniach bezpośrednich.
4.10. Tym bardziej trzeba docenić wyjątkowo korzystną sytuację w Warszawie, gdzie z obu stron miasta rozległe tereny kolejowe pozwalają na rozwinięcie pełnej prędkości
jeszcze w granicach miasta. Na tej podstawie możemy przyjąć, że magistrala transeuropejska będzie przebiegać przez Dworzec Centralny.
Taki układ nie może powstać w żadnej innej metropolii europejskiej – chyba że kosztem przeprowadzenia głębokiego tunelu pod miastem. Ale na takie rozwiązanie nie decydują się nawet
najbogatsze kraje Europy. Nie słychać, na przykład, by Paryż miał sobie zafundować tunel między dworcem północnym (Gare du Nord) a dworcem linii Atlantique (Gare Montparnasse), dla
ustanowienia bezpośredniego połączenia między Lille i Brukselą a wybrzeżem atlantyckim Francji. Tymczasem uruchomienie LGV Est do Strasburga (Gare de l'Est) za lat kilka, spotęguje tę paryską
łamigłówkę.
Budowa podziemnej części dworca St Pancras w Londynie, do którego od 2008 r. docierać mają od wschodu pociągi Eurostar z Brukseli i Paryża, a od północy konwencjonalne
(póki co) pociągi z północnej Anglii i Szkocji, nie zapowiada przełomu, bo będzie to nadal dworzec czołowy. (Koszt nowego dworca oraz ostatniego odcinka linii 300 km/h o długości 39 km, z czego 23
km w tunelach: 5 mld euro; zato czas podróży Londyn–Paryż: 2h20'). Przebicie tunelu pod Londynem pozostaje od dziesięcioleci w sferze koncepcji. No cóż, koncepcję tunelu pod Kanałem
La Manche opracował już Napoleon...
Puszczając wodze fantazji, za lat 30 z Warszawy będziemy może docierać do Paryża i Londynu w 7 godzin, pod warunkiem, że nasz pociąg po drodze ominie: Łódź, Poznań, Berlin, Hanower, Kolonię, Brukselę itd. Na pocieszenie: do Brukseli dojedziemy wtedy już w 5 godzin.
© Churchill-Jankowski <admin@port-lotniczy.org>