Centralny Port Lotniczy
–Projekt

Zarys problematyki
Geopolityka: Polska zwornikiem
Prognozy transportowe
Przyszłość kolejnictwa
Ekonomia i demografia
Zróżnicowanie gospodarcze
Obszar oddziaływania
Przyszłość lotnictwa
Prędkie koleje w służbie CPL
Teren CPL
Finansowanie
Zakończenie
Aneksy
Struktura portu lotniczego
Prędkie koleje w Polsce
Retrospekcja (Raport...)
Prehistoria projektu
Pozostałe materiały
Polityka zaniechań: PTP do 2025
Przepustowość lotnisk wzrośnie
Transport w perspektywie
30 lat
Grodzisk po raz trzeci
CPL Polski i wschodniej Europy
CPL nad skrzyżowaniem kolei
Zacofanie naszą szansą
ILUSTRACJE
INFORMACJE i linki
Strona główna

Polityka zaniechań: PTP do 2025

Polityka Transportowa Państwa - to brzmi dumnie. W dodatku polityka "na lata 2006 - 2025", czyli wybiegająca 20 lat naprzód. Dokument ten (odtąd "PTP") 29 czerwca zaakceptowała Rada Ministrów; od lipca jest dostępny na internetowych stronach Ministerstwa Infrastruktury.

Jak dalece usprawnimy transport w ciągu pierwszych 20 lat członkostwa w Unii Europejskiej (korzystając z jej obfitych dotacji)? W informacji z 8 lipca Ministerstwo zapowiada: "Realizacja proponowanej polityki sprawi, iż w 2025 roku system transportowy Polski będzie spełniał warunki stawiane systemom transportu krajów wysoko rozwiniętych". Ambitne zadanie, na miarę naszych czasów.

Szczytny cel: ograniczenie wzrostu

PTP wychodzi od fundamentalnej koncepcji zrównoważonego rozwoju, której przyświeca idea ochrony środowiska i oszczędzania energii. Z niej zrodził się zamiar przyhamowania rozwoju motoryzacji, zwłaszcze indywidualnej, lansowany przez Unię z myślą o ograniczeniu emisji gazów cieplarnianych.

Ten szczytny cel skłonił autorów PTP do położenia akcentu na ograniczenie tempa wzrostu ruchu i przewozów.

W "Przedmowie" pisze o tym wicemin. Ryszard Krystek jako o jednym z trzech kierunków działań. W części diagnostycznej zaś czytamy: oddziaływanie Państwa będzie miało na celu "ograniczenie tempa wzrostu pracy przewozowej" [s. 8, w środku].

Wśród zasad polityki transportowej jest zasada wpływania na popyt na transport [s.10], która precyzuje, że chodzi o "ograniczanie tempa wzrostu ruchu i przewozów w wybranych podsystemach transportowych". Kolejna zasada mówi o wspieraniu energooszczędnych i ekologicznych gałęzi i form transportu: kolei, statków i barek (na rzekach), rowerów, ruchu pieszego i transportu publicznego w miastach [s. 11 u góry].

W "Celach polityki transportowej" znajdujemy następujący cel: koordynacja zagospodarowania przestrzennego i systemu transportowego "w celu ograniczenia tempa wzrostu generowanego ruchu i pracy przewozowej" [s. 9, w środku].

Można to tak rozumieć: nie będziemy musieli rozbudowywać niektórych podsystemów transportowych, jeżeli uda się lepiej zagospodarować przestrzeń. Na przykład, w wyniku intensywnego rozwoju mieszkalnictwa mogłyby powstać rezerwy umożliwiające przezwyciężenie obecnego "przypisania do mieszkania". Wzorując się na Amerykanach, Polacy mogliby zmieniać miejsce zamieszkania zależnie od miejsca zatrudnienia, co zredukowałoby skalę dojazdów do pracy.

Niestety takiej myśli nie ma w PTP — co jest o tyle dziwne, że pod tą samą czapą resortową mieści się Departament Mieszkalnictwa i Główny Urząd Nadzoru Budowlanego.

A bez takiego rozwinięcia stawianie sobie zadania ograniczenia tempa wzrostu pracy przewozowej przywodzi na myśl utopię Klubu Rzymskiego sprzed 30 lat, proponującego zahamowanie postępu cywilizacyjnego jako panaceum na negatywne aspekty rysującej się już wtedy globalizacji.

Czy to czas i miejsce na takie tezy, w rok po przystąpieniu do Unii, na starcie procesu integracji? Przecież wraz ze wzrostem zamożności i wykształcenia, każde społeczeństwo zwiększa swoje potrzeby "przewozowe" — dlaczego Polacy mieliby je miarkować?

Wzrost dochodów - spadek potrzeb?

Skoro mówimy tu o dość odległej przyszłości, to zadajmy pytanie — którego nie stawia sobie PTP: jaki poziom dochodu osiągną Polacy za 20 do 25 lat? Odpowiedź znajdujemy w prognozach unijnych, zawartych w publikacjach Eurostatu.

Według źródeł UE, około roku 2030 Polska osiągnie obecny poziom gospodarczy najwyżej rozwiniętych krajów zachodniej Europy. European Energy and Transport – Trends to 2030. Appendix 1: Main Macroeconomic and Demographic Assumptions prognozuje, że nasz produkt krajowy brutto (GDP) w roku 2030 wyniesie 614 mld euro, a więc nieco więcej niż wyniósł PKB Hiszpanii w 2000 r. (609 mld) — przy nieco mniejszej liczbie ludności Polski. Jeszcze korzystniej wypada to porównanie przy uwzględnieniu siły nabywczej waluty (PPS: 1091,5) [Appendix 1, p. 15: http://europa.eu.int/comm/dgs/energy_transport/ figures/trends_2030/index_en.htm], bo ten wskaźnik obiecuje Polakom osiągnięcie w 2030 r. obecnego dochodu Francuzów!

Jeśli ktoś wierzy, że przy takim dochodzie na mieszkańca Polacy usiedzą na miejscu i będą mniej konsumować, a więc ograniczą swoje potrzeby transportowe, to jest marzycielem. Realista musi przyjąć, że będą wtedy podróżowali przynajmniej tyle, co dzisiaj Francuzi, a ich wymagania będą zakrojone na skalę roku 2030.

Skansen kolejowy

Zobaczmy więc, co obiecuje nam Polityka Transportowa Państwa do roku 2025 — najpierw w kolejnictwie.

Dla "przeciwdziałania niekorzystnym tendencjom" dążyć się będzie do "zwiększenia udziału transportu kolejowego" w przewozach towarowych i osobowych [s. 8] — zgodnie z zaleceniami Komisji Europejskiej.

Faktem jest, że w podziwianych przez nas i skwapliwie naśladowanych krajach zachodniej Europy, niepohamowany rozwój motoryzacji w powiązaniu z rozbudową dróg wytworzył dramatyczne zagrożenie dla środowiska. W rezultacie już od wielu lat władze Unii ustaliły podział środków unijnych przeznaczanych na drogi i na koleje w proporcji 25 : 55. Inaczej mówiąc, na koleje przeznacza się ponaddwukrotnie więcej unijnych środków niż na drogi.

Są pierwsze wyniki tej polityki: w ostatnich latach nowe linie kolejowe dużej prędkości (300 km/h) skutecznie konkurują już nie tylko z samochodem osobowym śmigającym autostradą, ale wręcz z samolotem.

Na tym tle PTP (do roku 2025!) przewiduje w kolejnictwie [s. 14]: "zahamowanie degradacji i stopniową poprawę stanu infrastruktury kolejowej w skali sieci", a także "likwidację ograniczeń prędkości i przywrócenie nominalnych prędkości" — czyli powrót do stanu sprzed 20-30 lat.

Dzięki temu nastąpi "poprawa jakości obsługi przewozów pasażerskich". Będzie poza tym [s. 15] "dalsze reformowanie przewozów regionalnych" i "wspieranie rewitalizacji przewozów aglomeracyjnych" — czytaj: przywrócenie dawnej sprawności kolei dojazdowych.

Obszerny katalog dobrych chęci zwalnia autorów PTP od potrzeby operowania datami. Takowe pojawiają się niezmiernie rzadko i głównie w negatywnym kontekście: "w najbliższych latach (do 2010 r.) nie przewiduje się rozpoczęcia budowy linii lub sieci dużych prędkości". W całym rozdziale o kolejach (3 strony) jest to jedyna data "prognostyczna".

Liczby występują tylko jeszcze w jednym miejscu — tam gdzie mowa o dostosowaniu linii przebiegających promieniście z/do Warszawy do prędkości 160 – 200 km/h. Ponadto: "Przeanalizowana zostanie także celowość i opłacalność dostosowania Centralnej Magistrali Kolejowej do prędkości 250 km/h" [s. 14].

Takie zadanie stawia PTP polskiemu kolejnictwu do roku 2025: jeżeli okaże się to celowe i opłacalne, za lat 20 (?) może będziemy jeździć z Warszawy do Katowic (i Krakowa) z prędkością, dla której projektowana była CMK ... 30 lat temu. Ale kto dziś pamięta, że nowa magistrala Śląsk - Warszawa, budowana w latach 1971-79, od początku przewidziana była dla takiej prędkości? Podobnie zapomnieliśmy o tym, że kilkanaście lat temu PKP zapowiadała w Polsce linie o prędkości 300 km/h (m.in. magistralę Warszawa - Łódź - Poznań - Berlin) [mapka].

Szlaki międzynarodowe według PKP
Szlaki międzynarodowe według PKP.

Drogi do poprawy?

W rozdziale traktującym o drogach (5stron) nie ma ani jednej daty, za to dwa razy jest mowa o średniej perspektywie czasowej, czyli najbliższych 10 latach, i raz o perspektywie 15–20 lat. Są to jedyne liczby, jakie napotykamy na tych stronach.

Aby zobrazować poziom abstrakcji osiągnięty w tym rozdziale, zobaczmy, co nas czeka w perspektywie 15–20 lat: "zapewnione zostaną wysokie standardy dostępności transportowej dla ruchu z krajów Unii Europejskiej i krajów sąsiadujących do wszystkich aglomeracji, miast ..." [str. 18].

Na kolejnej stronie czytamy, że wobec znacznego wzrostu środków finansowych na modernizację i rozwój systemu drogowego, rolą rządu będzie m.in. "przeprowadzenie radykalnej zmiany procesu planowania inwestycji drogowych ze szczególnym uwzględnieniem dokonywania wyboru inwestycji na podstawie rankingu ustalanego po przeprowadzeniu analiz efektywności oraz rachunku kosztów i korzyści społecznych oraz ocen oddziaływania na środkowsko". Z czego wynika, że do tej pory przy "dokonywaniu wyboru" inwestycji drogowych nie stosowano "rankingu" inwestycji, albo też nie analizowano ich efektywności i nie uwzględniano ich kosztów społecznych i skutków dla środowiska.

Rozumiemy, że na poziomie polityki nie można pisać o konkretnych zamierzeniach. Tym samym nasza ciekawość, jakie to drogi i autostrady zostaną zbudowane do roku 2025, aby zapewnić "wysokie standardy dostępności ..." itd. — pozostanie niezaspokojona.

Nie dowiemy się zatem, czy "wysokie standardy dostępności" sięgną w głąb kraju, aż do jego stolicy, której obecnie funduje się dwa obejścia autostradowe: jedno przez Bemowo, drugie przez Ursynów. "Polityka" na następne 20 lat nie zajmuje się konkretami, np. perspektywą zbudowania autostradowej obwodnicy Warszawy, taką jaką ma Berlin od 70 lat.

Pamiętając o deklarowanej na wstępie PTP polityce "ograniczania wzrostu ruchu", uzyskujemy pewność co do tego, że około roku 2025 polskie drogi nie będą ustępowały podziemnej kolei miejskiej (metru) pod względem opóźnienia w stosunku do krajów zachodnich, sięgającego 100 lat.

Lotnictwo bez nowinek

Niepełne dwie strony poświęcone transportowi lotniczemu z razu nastrajają optymistycznie, tam gdzie czytamy, że wzrost ruchu na lotniskach regionalnych ograniczy konieczność przesiadek w porcie centralnym i dzięki temu Okęcie pociągnie jeszcze wiele lat, a "decyzje dotyczące przyszłego lotniska centralnego dla Polski będą uzależnione od pogłębionej analizy społecznej, ekonomicznej i środowiskowej" [s. 22]. Póki co, sprawę nowego lotniska dla Warszawy mamy z głowy.

Ograniczenie przesiadek w porcie centralnym będziemy zawdzięczać rozwojowi portów regionalnych. Wśród kierunków rozwoju "systemu portów lotniczych" PTP co prawda wymienia "włączenie sieci lotnisk w sieć krajową i unijną transportu intermodalnego" [s. 21]. Nie dowiemy się jednak, na czym miałoby to polegać, nawet z osobnego rozdziału na ten ostatni temat. Z tego rozdziału [s. 22-24] wynika, że przez transport intermodalny rozumie się przewóz TIR-ów koleją oraz przeładunek towarów z jednego środka transportu na drugi.

Realizm uchronił autorów PTP od nawiązania do takich zachodnich dziwactw, jak wyręczanie samolotów przez pociągi dużej prędkości, szczególnie w relacjach kilkusetkilometrowych (jakie zachodzą między niemal wszystkimi większymi miastami Polski).

Podobnie "Polityka" nie zeszła do poziomu technicznych nowinek, w rodzaju stacji pociągów dużej prędkości pod lotniskami, czy powiązanie lotnisk z autostradami.

Znamienne luki

Omawiany dokument zawiera mnóstwo słusznych, acz ogólnikowych haseł, a jednak brak w nim podstawowej myśli, że rozwój sieci transportu należy planować z wyprzedzeniem, dostatecznie dużym, by dla budowanych za kilkadziesiąt lat szlaków i baz transportowych już dziś zarezerwowano tereny. W PTP mówi się tylko, że "przygotowanie terenów" wymaga "bardziej efektywnych uregulowań prawnych" [s. 34]. Zresztą, co rezerwować, kiedy nie ma konkretnych zamierzeń.

Trudno uwierzyć, by autorzy PTP nie zdawali sobie sprawy z tego, że jeśli takich zamierzeń nie wstawimy teraz do planów, to stracimy szansę na ich realizację, bowiem nieunikniony skok cywilizacyjny w następnych 20 latach doprowadzi do wypełnienia pustych dotąd przestrzeni — dzięki którym dziś można jeszcze zaprojektować system transportowy na miarę XXI wieku. Jeżeli PTP w obecnej postaci ostanie się, to ewentualne nowe szlaki drogowe trzeba będzie poprowadzić wężykiem, koleje dużej prędkości w ogóle nie zaistnieją (chyba żeby biegły pod ziemią), a nowe lotniska przyjdzie wciskać między osiedla – w każdym wypadku niepomiernie większym kosztem.

Programowe unikanie liczb w PTP (zarówno dat, jak i parametrów) daje się zrozumieć na gruncie założenia, że "Polityka" wytycza ogólne kierunki rozwoju, a nie wyznacza konkretnych celów ani terminów.

Akceptując to założenie, trudno jednak pogodzić się z pominięciem takiego gorącego tematu jak symbioza (czy też komplementarność) przynajmniej trzech rodzajów transportu: kolei, dróg i lotnictwa.

W powstałym cztery lata wcześniej dokumencie unijnym (zakrojonym na okres o 15 lat krótszy) "European Transport Policy for 2010", problem ten jest szczegółowo omawiany w kilku miejscach (zresztą w kontekście intermodalności): w rozdziale o lotnictwie [str. 37-38] i w podrozdziale o kolejach dużych prędkości [str. 51-52].

Porównania są tu o tyle nie na miejscu, że około jedną czwartą wspomnianego dokumentu unijnego poświęcono naczelnemu zadaniu: ochronie środowiska — przez przesunięcie punktu ciężkości z transportu drogowego na inne rodzaje transportu, przede wszystkim na kolej. Analogiczny postulat występuje w PTP w kilku miejscach, ale są to deklaracje bez pokrycia, jak wykazaliśmy to, pisząc o kolejach i lotnictwie.

Polityka ograniczania rozwoju jednego "podsystemu transportowego", mianowicie transportu drogowego (osobowego, jak i ciężarowego), obroniłaby się w imię ochrony środowiska i ekonomii energetycznej, gdyby szła w parze z forsownym rozwojem kolejnictwa w symbiozie z pozostałymi środkami transportu. Warunku tego nie spełniają minimalistyczne zamierzania odbudowy stanu kolei sprzed 20 do 30 lat.

Ucieczka przed konkretami spowodowała, że w PTP nie mówi się nic o zmianie proporcji (przez lat 20!) w nakładach na drogi i na koleje: z obecnych 62,5 : 33 ku "unijnym" 25 : 55.

Wręcz kuriozalnym przejawem zachowawczości PTP jest całkowite pominięcie tematu podziemnej kolei miejskiej, czyli metra.

Podsumowanie

Dokument pomija nowsze tendencje europejskie w rozwoju systemu transportowego, czym zwiększa prawdopodobieństwo, że stwierdzone w "Diagnozie" [s. 7] "niewystarczające wykorzystanie możliwości finansowania inwestycji infrastrukturalnych ze środków UE (brak dojrzałych projektów ...)" doprowadzi do kompromitującego załamania się programów pomocowych w tym zakresie — czego objawy dostrzegane są już dziś przez media.

W sumie zatwierdzona przez rząd Polityka Transportowa Państwa na postawione na wstępie pytania: "jak dalece" i "o ile" odpowiada, że będziemy ograniczać transport - wskutek czego nasze opóźnienie w stosunku do zachodniej Europy powiększy się do 50, a w paru dziedzinach nawet do 100 lat.

Przyjęcie tego dokumentu przez rząd na kilka miesięcy przed wygaśnięciem jego misji zinterpretować można by jako sporządzenie "bilansu zamknięcia", gdyby nie to, że wytycza on politykę zamknięcia transportu ... na kłódkę.

UZUPEŁNIENIE

Konsekwencje zaniechań

1. Bez wielkich projektów, trudniej będzie zagospodarować przypadające Polsce fundusze unijne (ok. ćwierć biliona złotych), przeznaczone na okres do 2013 roku.

2. Przyspieszona dzięki funduszom unijnym rozbudowa dróg i autostrad upodobni nas do Zachodu pod względem ich gęstości. Doprowadzi to do intensywniejszej ekploatacji milionów nowych (i starych!) samochodów osobowych, zatruwających środowisko. Spotęgowany transport drogowy (kryptonim: logistyka) przełoży się na dodatkowe ilości dwutlenku węgla i tlenku azotu, co sprowadzi nasze powietrze (a także lasy) do poziomu np. niemieckiego. Zwabione lepszymi drogami zagraniczne inwestycje bezpośrednie dołożą swoją porcję zanieczyszczeń.

3. Dalekosiężnym celem Unii jest zastąpienie sporej części transportu drogowego i lotniczego przez transport szynowy (koleje). Natomiast faktycznie wynikająca z PTP polityka transportowa przekształci Polskę w najbardziej zanieczyszczony kraj Unii. Jednocześnie zaprzepaszczona zostanie unikalna szansa uczynienia z Polski kraju o najnowocześniejszym, bo oszczędzającym środkowisko, systemie transportu w Europie.

Aby nie być posądzonym o jałowe krytykanctwo, oto w zarysie

PROGRAM POZYTYWNY

Strategiczne decyzje transportowe, obejmujące dziesięciolecia, powinniśmy oprzeć na następujących założeniach:

1. Polska jest największym krajem wschodniej części UE, otwartym na wschód i na zachód, bo położonym na nizinie europejskiej. [To co było naszym odwiecznym przekleństwem: łatwa dostępność, przekształciło się w błogosławieństwo!] Ze względu na swoje położenie geograficzne oraz topografię, Polska jest skazana na odegranie roli zwornika wschodniej części Europy, a tym samym na stanie się potentatem transportowym w skali kontynentu. Spełnienie tej roli ułatwią obfite środki przyznane Polsce w ramach funduszu spójności i na rozwój opóźnionych regionów.

2. W rezultacie, do roku 2030 Polska osiągnie PKB (na mieszkańca) dzisiejszej Francji - co skutkować będzie radykalnym zwiększeniem mobilności ludzi i towarów.

3. "Zacofanie" cywilizacyjne Polski stwarza szansę na stosunkowo sprawne i nowoczesne rozwinięcie sieci transportowej kraju.

4. Zgodnie z nakazem unijnym, najwięcej środków przeznaczmy na rozwój kolejnictwa, pasażerskiego: dużej prędkości, regionalnego (dotowanego!) i podmiejskiego, a także towarowego (ekspresy marszrutowe i intermodalne dla przewozu tirów) — by ukrócić niszczycielską ekspansję ruchu drogowego.

Koordynując działania w zakresie dróg, kolejnictwa i lotnictwa cywilnego, powinniśmy mieć na uwadze następujące założenia i zadania.

1. Dalszy rozwój motoryzacji i nasilanie się ruchu drogowego może powstrzymać tylko usprawnienie i rozbudowa kolejnictwa, zwłaszcza kolei dużych prędkości. Gdy przejazd z centrum do centrum zajmie od jednej do półtorej godziny, odpadnie pokusa jazdy samochodem, nawet najlepszą autostradą. Podobnie usprawnienie transportu zbiorowego w miastach (łącznie z metrem) może wydatnie zredukować ruch samochodów, zwłaszcza w centrum.

2. Przeloty i przewozy lotnicze na trasach do 500 km (a nawet do 800 km) zostaną wyparte przez pociągi dużej prędkości, pod warunkiem, że będą się one zatrzymywały pod terminalami lotnisk. Do przelotów zniechęcać będzie także zagrożenie atakami terrorystycznymi, narzucające uciążliwe kontrole na lotniskach.

3. W proporcji do ludności kraju, Warszawa jest wyjątkowo małą stolicą. Centralny port lotniczy powinien być tak usytuowany, by pasażerowie spoza Warszawy mogli z centralnego terminala schodami ruchomymi zjechać na perony podziemnego dworca, skąd prędkimi pociągami dojadą do aglomeracji, których lotniska regionalne nie będą dostatecznie często obsługiwane na trasach międzykontynentalnych.

4. Trzydzieści lat temu zaprojektowano i zbudowano linię kolejową na wzór japońskiego szinkansena i francuskiego TGV — Centralną Magistralę Kolejową. Włączając CMK-ę do kolei "warszawsko-wiedeńskiej" 9 km na zachód od Grodziska, jej projektanci bezwiednie wyznaczyli lokalizację centralnego portu lotniczego Polski. Projektowane już wtedy przedłużenie CMK-i na północ (kierunek Gdańsk) krzyżuje się najpierw z A2 i kilka kilometrów dalej z projektowaną już 10 lat temu transeuropejską magistralą "TGV" Berlin-Moskwa.

5. Sieć autostrad i dróg ekspresowych winna być dopełniona autostradową obwodnicą Warszawy, krzyżującą się z A2 koło centralnego portu lotniczego Polski (tzn. 30 km na zachód od W-wy - por. ilustrację "Okolice Warszawy").

Okolice Warszawy  (PPWK, 2004) i okolice Paryża (Michelin, 2002)
Okolice Warszawy (PPWK, 2004) i okolice Paryża (Michelin, 2002).

6. Centralny port lotniczy zbudowany do roku 2020 nad peronami dwóch krzyżujących się linii kolejowych dużej prędkości, kilka kilometrów od autostrady A2 i autostradowej obwodnicy Warszawy, będzie długo jedynym tego rodzaju obiektem w świecie.

7. Dojazd prędką koleją trzeba zapewnić także portowi północnemu (Rębiechowo) i budowanemu po roku 2025 południowemu portowi lotniczemu, umiejscowionemu nad skrzyżowaniem przedłużonej do Czech CMK-i z nową magistralą dużej prędkości w korytarzu C3, czyli między Katowicami a Krakowem (por. schematyczną mapkę).

Integracja lotnisk z prędkimi kolejami w Europie środkowo-wschodniej <i>(wersja polska)</i>
Integracja lotnisk z prędkimi kolejami w Europie środkowo-wschodniej (wersja polska)

Bogusław Jankowski <admin@port-lotniczy.org>
(Tekst powstał we wrześniu 2005 r.)

<Poprzednia strona      Strona główna      Do góry strony     Ilustracje     Następna strona>


Projekt (oraz witryna) sponsorowany przez
Churchill-Jankowski Enterprises Ltd
Autorzy: Bogusław Jankowski i zespół

C-J

Editor (B. Jankowski) <master@airport-on-rails.org>
Webmaster: IGR-Neomedia <neomedia@igr.com.pl>
(Initially: R. Czapski <megar@megar.com.pl>)